
Wystawa przedmiotów białoruskich więźniów politycznych została zorganizowana w Muzeum Wolnej Białorusi (ul. Foksal 11). Trzeciego dnia Konferencji Białorusinów i Białorusinek Świata, 25 maja, odwiedzających czekały otwarcia od godziny 12.
Goście zostali zaproszeni do obejrzenia ekspozycji, chętni mogli zamówić zwiedzanie z przewodnikiem. Nasza redakcja również zapoznała się z wystawą i porozmawiała z dyrektorką muzeum, Natalią Zadziarkowską. Jak mówiła, wystawę nazwano «Nic szczególnie nowego», ponieważ fraza ta najczęściej pojawia się w listach więźniów politycznych.
«To nas poruszyło. Świadczy o systemowej niesprawiedliwości, której Białorusini doświadczają od lat» – zaznaczyła pani Natalia.
Aby dotrzeć do ekspozycji, należy przejść przez korytarz z brudno-zielonymi ścianami i szaro-postrzępioną podłogą – wnętrze to od razu przywodzi na myśl białoruski komisariat czy areszt tymczasowy. Takie właśnie skojarzenia chcieli wywołać twórcy wystawy, wśród których było 25 byłych więźniów politycznych.
«Ekspozycję stworzyła bardzo utalentowana, młoda grupa – opowiada Natalia Zadziarkowska. – Z niewielkiej liczby eksponatów udało im się stworzyć historię. Na przykład taki szczegół – nawet lampkę tu nie powieszono zwyczajnie, lecz ustawiono tak, jakby kołysał ją wiatr. Korytarz i sala z eksponatami przypomina celę więzienną. Takie było artystyczne rozwiązanie. Nawet podłogę wykonano tak, jak w białoruskiej więziennej celi. Kuratorką zespołu twórczego jest Olga Klip, projektantką graficzną – Darja Abibok, a artystą – Aleksandr Adamow. Nie byli oni osadzeni w więzieniu, ale podczas przygotowań głęboko zaangażowali się w temat, przetrawili go osobiście».

Wystawa składa się z niewielkiej liczby przedmiotów, ale wszystkie są oryginalne, rzeczywiście wyniesione przez Białorusinów z więzień. Najstarszy eksponat pochodzi z 2006 roku – to figura szachowa wykonana z chleba.
«To pokazuje nam, że mamy już dekady represji politycznych i więźniów» – zaznacza dyrektorka muzeum, oprowadzając po ekspozycji. – «Jest tu osobiste obuwie więźnia politycznego. Albo „maljawa” – notatka wyniesiona z więzienia w Żodzino przez Iwana Kuprejczanka – przewróciliśmy ją, bo zawiera białoruskie numery telefonów z pozdrowieniami i słowami do rodziny. Ostatni eksponat, który trafił do naszego zbioru, to zaświadczenie o zwolnieniu Antoniny Kanawałowej».
Większość rzeczy w ekspozycji jest anonimowa. Na przykład męski mundur z kolonii – nie można podać nazwiska osoby, która była zmuszona go nosić, ponieważ jej bliscy pozostają na Białorusi. Kobiecy mundur – różowa sukienka z żółtą metką – należała do wokalistki zespołu «Irdorath», Julii Junickiej.

Były więzień polityczny, dziennikarz Oleg Hruzdiłowicz, nie ukrywa swojego nazwiska – przekazał do zbiorów muzeum butelkę dezodorantu, maszynki do golenia i inne przedmioty, z których korzystał w Kolonii Karnej nr 15 w Mohylewie.
«Dla kogoś są to zwykłe przedmioty codziennego użytku, a dla niego – część jego życia za kratami, wszystko, co miał. Świadczą o tym, jak niewiele ma człowiek w więzieniu» – mówi Natalia Zadziarkowska.
Odwiedzający mogą także zobaczyć zegarek i czajnik elektryczny należące do więźniarki politycznej Olgi Kłaskowskiej – kobieta używała ich podczas pobytu w areszcie śledczym nr 1 w Mińsku oraz w kobiecej kolonii karnej nr 4 w Homlu w latach 2020–2022.
W ekspozycji prezentowane są również rysunki i listy więźniów politycznych – w tym oryginały listów Wiktara Babaryki, Aliesa Puszkiny, Witolda Ashurka i innych.
Więcej przedmiotów więźniów przechowywanych jest w zbiorach muzeum.
«Jesteśmy w stałym poszukiwaniu eksponatów, współpracujemy z więźniami politycznymi. Mamy stałego partnera – Białoruskie Stowarzyszenie Więźniów Politycznych «Da Woli». Oni nadal przynoszą nam przedmioty. Do ekspozycji trafiła nie cała kolekcja ze zbiorów. Niektóre rzeczy ludzie proszą, aby nie pokazywać ich jeszcze – mają wciąż bliskich na Białorusi» – opowiada dyrektorka muzeum.
W tym roku pracownicy muzeum będą także katalogować część zbiorów składającą się z osobistych przedmiotów więźniów politycznych.

Odwiedzającym wystawę oferowane są przewodniki drukowane i audio. W nich szczegółowo opowiedziana jest historia przedmiotów prezentowanych w ekspozycji. W przewodniku audio słychać raporty więźniów politycznych, które byli zmuszeni powtarzać codziennie wielokrotnie podczas pobytu w więzieniu. Byli więźniowie do dziś potrafią je recytować z pamięci bez błędu: «Nazwisko. Imię. Data urodzenia. Skazany na podstawie artykułu nr… Początek kary. Koniec kary. Znajduję się pod nadzorem prewencyjnym jako podatny na działalność ekstremistyczną i inną destrukcyjną, skłonny do przejęcia władzy i ataku na administrację, samobójstwa i samookaleczeń».
Kolejną okazją, by przypomnieć o tym, co dzieje się na Białorusi, są w ramach audio przewodnika czytane wiersze i listy przesyłane zza krat.

Zarówno broszury, jak i przewodniki audio przygotowano w trzech językach – białoruskim, polskim i angielskim, aby wystawę mogli odwiedzać również Polacy i obcokrajowcy.
«Ta wystawa to kolejna okazja, by przypomnieć o tym, co dzieje się na Białorusi. Dlatego dla nas ważne jest, gdy przychodzą obcokrajowcy. Na otwarciu obecni byli przedstawiciele polskiego MSZ oraz ambasad pięciu krajów».

Według Natalii Zadziarkowskiej, na razie nie ma tłumów odwiedzających wystawę, ale przychodzą osoby, które chcą zrozumieć sytuację na Białorusi, a także byli więźniowie polityczni, co pracownicy muzeum uważają za bardzo cenne.
Wystawa czynna jest do 1 lipca w godzinach 12:00–20:00.
Oryginał artykułu: belsat.eu